Forum eHusów Strona Główna

Sąsiad Jana Raka

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum eHusów Strona Główna -> Historia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jeżyk
VIP
VIP



Dołączył: 28 Lis 2007
Posty: 3031
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 26 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Sercem w Husowie. http://poezja120.pl.tl/
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:10, 19 Lut 2017    Temat postu: Sąsiad Jana Raka

Tak można określić starszego człowieka który mieszkał w maleńkiej chatce w sąsiedztwie chaty Jana Raka. W linij prostej ok. 30 metrów od miejsca gdzie ścieżka do chaty Raka łączy się z asfaltowa drogą idąc w kierunku "na Górę" Na stromej skarpie po prawej stronie jest mały skrawek ziemi, ok 2 ary gdzie stała maleńka chatka, podobna do tej na załączonym zdjęciu ale bez części gospodarczej i nie tak zadbana jak ta na zdjęciu. Jedno małe okienko, drewniane drzwi wejściowe, strzecha i ściany pomalowane wapnem na biało. Gdy chodziłem do szkoły, pierwszej i drugiej klasy, niekiedy w wiosenny dzionek przed chatką na stołku siedział starszy człowiek wygrzewając się w promieniach słońca, obserwując pieszych czy furmanki jadące niekiedy husowskim gościńcem. Nie znałem jego nazwiska i nie pytałem o to rodziców i dziś nie jestem w stanie tego dociec. Wkrótce starszy człowiek zmarł i chatkę rozebrano a skrawek ziemi zagospodarował mieszkający nieco wyżej, Aleksander Boratyn, późniejszy kierownik husowskiej mleczarni.

[link widoczny dla zalogowanych]

Chatka na zdjęciu powyżej, zadbana i w dobrym stanie, to obiekt z skansenu, natomiast ta w której mieszkał sąsiad Jana Raka, bardziej przypominała tę na obrazku poniżej.

[link widoczny dla zalogowanych]

Wątek skomentować można jednym zdaniem " Było, minęło" Ale ten opis nasuwa inne pytanie. Jak można egzystować żyjąc w maleńkiej chatce na skrawku ziemi. Zapewne więcej ziemi ten człowiek nie posiadał gdyż brak tu było jakiegokolwiek zaplecza do jej uprawy, stodoły, podstawowych sprzętów rolniczych itp. Nie pobierał emerytury gdyż ubezpieczenia społeczne wówczas nie istniały. Z czego zatem żył ? Trudno mi na to pytanie odpowiedzieć. Z datków sąsiadów ? Być może ale i nieliczni sąsiedzi byli niezamożni więc na dłuższą metę było to mało prawdopodobne. Przy chatce nie było także studni, ale wodę czerpał zapewne z "studni" z której korzystał Jan Rak Po drugiej stronie strumyka, poniżej chałupy Raka wykopane było zagłębienie obłożone polnym kamieniem gdzie gromadziła się woda. Ujęcie to zabezpieczone było przed opadającymi liśćmi okrągłą pokrywą zbitą z desek. Tuż obok ojciec miał mały kawałek pola, więc latem chodziłem do tej studni zaczerpnąć wody. Pamiętam więc tamte realia. Dziś narzekamy na różne trudności i kłopoty które nas dotykają, ale czy można je porównać do warunków w których żyli niektórzy husowianie w tamtym okresie ? Narzekamy na kiepską opiekę medyczną a wówczas w ogóle jej nie było. Niekiedy leczono się ziołami, ale wiedza o ich działaniu oparta była na....... no właśnie, na doświadczeniu i wiedzy naszych prababci, więc mogły one także szkodzić źle stosowane. I z tych względów przeciętna wieku była o 1/3 krótsza jak obecnie Smutny


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Jeżyk dnia Pią 20:13, 24 Mar 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jeżyk
VIP
VIP



Dołączył: 28 Lis 2007
Posty: 3031
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 26 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Sercem w Husowie. http://poezja120.pl.tl/
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 15:32, 03 Maj 2017    Temat postu:

SĄSIADKA JANA RAKA

Moja znajomość z sąsiadką Jana Raka była znacznie większa jak z wspomnianym wcześniej jego sąsiadem, którego widywałem niekiedy idąc do szkoły. Nigdy jednak nie zamieniłem z nim jednego słowa. Nie było takiej okazji i sposobności. Był człowiekiem sędziwym a ja kilkuletnim chłopcem więc dzieliła nas pewna przestrzeń wiekowa której nie wypadało naruszać.

Ale wrócę do sąsiadki Raka. Nazywała się Władysława Styś. Mieszkała w bliskim sąsiedztwie Raka. Jej skromna chatka kryta strzechą, posadowiona była na stromej skarpie, w płaszczyźnie pionowej ok 40 metrów powyżej chaty Raka. W połowie wysokości tej skarpy wykopane było małe zagłębienie zabezpieczone polnym kamieniem w którym znajdowało się ujęcie źródlanej wody z której korzystała pani Władysława a zapewne także Jan Rak, gdyż w górę i w dół od źródełka prowadziły wydrążone ziemne schodki. W przeciwieństwie do wspomnianej w poprzednim wątku "Studni" tu woda była krystalicznie czysta i smaczna.Niekiedy zastanawiałem się jak radzono sobie z korzystaniem z tego źródełka zimą gdy na stromym zboczu zalegał śnieg ?

Mąż pani Władysławy zginął wkrótce po ogłoszeniu mobilizacji zapewne w pierwszych walkach z wojskami niemieckimi. Gdzie i kiedy.... w jakich okolicznościach, tego nigdy nie dowiedziała się pani Władysława. Nie otrzymała też żadnej informacji gdzie został pochowany, jeśli w ogóle został pochowany gdyż wówczas o tym fakcie pozostała by jakakolwiek wiedza. Zginął bez śladu w wojennej zawierusze, ale przecież to nie jedyny taki przypadek.

Przyjaźniła się z moimi rodzicami, zwłaszcza z moją matką i bywała w naszym domu prosząc o jakąś pomoc w swoim gospodarstwie (około 3 morgi ziemi) czy też by poradzić się w niektórych sprawach. Przypominam sonie pewne zdarzenie gdy przyszła do matki z poradą, gdyż otrzymała wezwanie do wyjaśnienia pewnej sprawy w PKO w Łańcucie. Problem był tego rodzaju iż pani Władysława nie wiedziała cóż to jest to...... PKO. Słyszałem tę rozmowę i podpowiedziałem iż jest to Polska Kasa Oszczędności ( wówczas tak się nazywała. Później nazwę zmieniono na Powszechną Kasę Oszczędności) Pani Władysława była bardzo zaskoczona skąd kilkuletni chłopiec zna takie zawiłości Mruga A sprawa była prosta. Jakiś czas temu na lekcji j. polskiego pani Kasia Bar uczyła nas redagować pisma, podania, do różnych instytucji i urzędów, także do..... PKO. I ta wiedza akurat się przydała.

Przypominam sobie inne tragiczne zdarzenie. Była to niedziela a ja byłem wówczas na popołudniowym nabożeństwie "Nieszpory" o godz 15. W pewnym momencie usłyszeliśmy charakterystyczne bicie dzwonu wzywające straż do akcji. Niektóre osoby wyszły z kościoła by zorientować się co się dzieje. Okazało się że pali się stodoła pani Władysławy. Szybko przyjechała straż i pożar ugaszono nim zniszczył cały dobytek.

Pani Władysława, jak wspomniałem wyżej, była wdową wychowującą czwórkę dzieci. Najstarszy Kazimierz był osobą niepełnosprawną (niedorozwój umysłowy) Zwykle pasał krówkę na wąskim skrawku ziemi ciągnącym się w stronę cmentarza. Było to jego główne zajęcie gdyż tyle jeszcze potrafił. Starsza córka wyszła za mąż za Zbyszka Poznańskiego, natomiast młodsza, Marysia, też założyła rodzinę na Rzekach ( lub w Manasterzu) najmłodszy syn, także Władysław założył rodzinkę w Husowie, naprzeciw sklepu "Na kamionce" i rodzinna chatka została bez gospodarzy. Nie kiedy wracając z rodzicami z pola od żniw zachodziliśmy do pani Władysławy na chwilę odpoczynku i krótką rozmowę. Wtedy szedłem do owego źródełka by zaczerpnąć w upalny dzień źródlanej wody. Po żniwach pomagałem także sąsiadce przy młócce.

To obrazek jakich wiele można przytoczyć z minionych, lat obrazujący warunki i egzystencję tamtych husowian.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum eHusów Strona Główna -> Historia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group, modified by MAR
Inheritance free theme by spleen & Programosy

Regulamin